Lokalna żywność


Artykuł w PDF >> kliknij, aby pobrać

Często myślimy, że nie mamy wpływu na to, w którym kierunku pójdzie świat. W końcu w Polsce jest prawie 40 milionów ludzi, a na świecie 7 miliardów, więc ostatecznie nie ma większego znaczenia, co zrobimy, bo i tak jesteśmy tylko kroplą w morzu. Być może w skali globalnej nie ma znaczenia, czy akurat ty segregujesz śmieci, ale problem się zaczyna, gdy każdy z tych 40 milionów czy 7 miliardów pomyśli w ten sam sposób. Potencjał podejmowanych regularnie małych decyzji w skali kraju jest bowiem bardzo duży. W tym tekście skupimy się na wyborach konsumenckich.

Wystarczy pomyśleć o gazecie, która kosztuje 2 złote, co w wypadku większości mieszkańców Polski jest nieodczuwalnym wydatkiem. Jednak kupując tę gazetę codziennie w skali roku wydamy 600 zł, a w ciągu 20 lat – 12 tysięcy złotych. Jeśli zaś każdego dnia tę gazetę będzie kupować 300 tysięcy ludzi, w skali roku wydają oni 190 milionów złotych, co już jest robiącą wrażenie sumą. Kupując pewne rzeczy lub ich nie kupując, zawsze dajemy przykład pozytywny bądź negatywny innym ludziom, co zwiększa wpływ naszych decyzji na świat. Pewnym fi rmom pomagamy trwać i rozwij ać się, zaś odrzucając dany produkt, np. ze względu na niskie płace osób, które go wyprodukowały, możemy przyczynić się do zmiany polityki firmy. Celem konsumpcji jest zaspokojenie potrzeb, a nie posiadanie pewnych produktów, zaś zaspokajając potrzeby możemy opowiedzieć się za określoną wizją świata. To jest właśnie świadoma konsumpcja.

Skupimy się na jej określonym aspekcie, czyli na konsumpcji lokalnej żywności. Zastanowimy się, jakie ma znaczenie to, skąd pochodzą kupowane przez nas produkty spożywcze.

Od rolnictwa przemysłowego do ekologicznego

Korporacje agrochemiczne dążą do monopolizacji rynku. W wyniku tego, drobni rolnicy tracą pracę, a my tracimy możliwość kontroli nad procesem produkcji spożywanej przez nas żywności. Stajemy się też coraz bardziej zależni od międzynarodowych koncernów spożywczych, które mogą dyktować warunki pracy, ceny i kryteria jakości produktów.

Najgorzej pod tym względem wygląda sytuacja w USA, gdzie cztery korporacje kontrolują aż 80% rynku mięsa, pszenicy, kukurydzy czy soi, wytwarzając co roku 1,3 miliardów ton odpadów zwierzęcych i spryskując żywność 500 milionami ton pestycydów. Leczenie chorób spowodowanych przez żywność zanieczyszczoną pestycydami w tym kraju kosztuje ponad 100 miliardów dolarów. Między innymi na skutek niesprzyjających warunków handlowych, jakie proponują korporacje, rocznie w USA traci pracę 17 tysięcy rolników, czyli średnio jedna osoba co pół godziny.

Po II wojnie światowej postęp techniczny i możliwości rozwoju ludzkości stały się głównymi wytycznymi we wszelkich dziedzinach produkcji, także rolnej. Rolnictwo przemysłowe, w którym uprawia się warzywa i owoce oraz hoduje się zwierzęta na wielką skalę, wyparło drobne gospodarstwa. Ale takie rolnictwo wiąże się z wyjaławianiem gleby, dużym zużyciem paliwa i nawozów sztucznych, zanikiem dzikiej przyrody, zanieczyszczeniem gleby i rozprzestrzenianiemsię chorób roślin i zwierząt. Wspólna Polityka Rolna Unii Europejskiej, dzięki systemowi dotacji, doprowadziła do wzrostu produkcji rolnej, a czasem nawet do nadprodukcji. Niestety, działo się to kosztem środowiska naturalnego i jakości żywności. Dlatego też, coraz więcej jest inicjatyw, które powracają do idei rolnictwa bliższego naturze.

Co to znaczy, że żywność jest lokalna?

Kryterium jest bardzo proste: żywność lokalna, to taka, która była uprawiana i przetworzona lub wyprodukowana w twojej okolicy. Nie ma ofi cjalnej defi nicji ani ustalonej odległości, która określa obszar okoliczny. W USA, zwolennicy Diety 100 Mil (ang. 100 Miles Diet; 100 mil to około 160 km) kupują tylko produkty wytworzone i sprzedawane w odległości 160 km od ich miejsca zamieszkania. Jest to dystans, który pozwala dotrzeć nawet z centrum miasta do gospodarstwa rolnego lub rynku z naturalnymi produktami. USA to bardzo rozległy kraj, a 160 km to spora odległość. W Wielkiej Brytanii za lokalne uznaje się produkty wytworzone w promieniu 30 mil, czyli niecałych 50 km od miejsca zamieszkania kupującego.

A w twojej okolicy jak daleko trzeba jechać do najbliższej giełdy owocowo-warzywnej lub do ekologicznego gospodarstwa rolnego?

Znaczenie ma nie tylko to, jak daleko jedziemy po zakupy, ale również to, jak często jeździmy. Ważne jest, żeby przy okazji wizyty w gospodarstwie lub na rynku zrobić zakupy na cały tydzień lub dwa, albo dla dużej grupy znajomych (więcej na ten temat w kolejnych paragrafach). W ten sposób można uniknąć zbędnych emisji CO2, powstałych w wyniku spalania paliwa w samochodzie. 

Locavore – osoba świadomie wybierająca żywność wyprodukowaną lokalnie, która nie musi być dowożona z odległych miejscowości.

Co to są żywnościokilometry?

Z lokalnością nieodłącznie jest związane pojecie żywnościokilometrów (ang. foodmiles), które wyrażają, jaką odległość musi przebyć dany produkt, zanim trafi na nasz talerz. Wraz z tym, jak wydłuża się łańcuch dostawców, rosną też żywnościokilometry. Nawet produkty, które mogą być lub są uprawiane w danym regionie, są czasem sprowadzane z odległych miejsc lub przebywają długą drogę zanim trafi ą na sklepową półkę. Jest to możliwe między innymi dzięki niskim cenom benzyny, jednak paliwa z czasem będzie coraz mniej, ze względu na wyczerpywanie się zasobów ropy naftowej. Oznacza to drastyczny wzrost cen żywności w momencie, kiedy powrót do produkcji lokalnej okaże się bardzo trudny.

Im więcej żywnościokilomtrów, tym więcej CO2 w atmosferze, konserwantów w żywności, hałasu i wypadków na drogach. Im ich mniej, tym świeższe jedzenie i większa możliwość sprawdzenia, skąd pochodzi dany produkt i w jakich warunkach został wytworzony. Kupując lokalne, sezonowe produkty masz szansę wesprzeć lokalne gospodarstwa rolne, które produkują żywność z troską o twoje zdrowie i środowisko naturalne. Ważne jest jednak, żeby robić zakupy u zaufanych producentów lub dostawców, bo lokalne pochodzenie to jeszcze nie wszystko.

Czy liczy się tylko lokalność produktu?

Sezonowość i świeżość

Warto wspomnieć, że duże znaczenie dla naszej zdrowej diety i przyszłości świata ma też kupowanie produktów sezonowych, czyli takich, które naturalnie rosną w danym czasie. Truskawki są bardziej charakterystyczne dla lipca niż zimnego grudnia. Kupując te owoce w czerwcu możemy mieć nadzieję, że wyrosły po prostu na polu, nie zaś w szklarni, której ogrzanie pochłania dużo energii. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jakie produkty są naturalnie dostępne w danym sezonie, skorzystaj z internetowego kalendarza sezonowości: http://produkty-tradycyjne.pl/kalendarz.

Im świeższy jest dany produkt, tym więcej ma wartości odżywczych i tym tym mniej konserwantów. Świeże warzywa i owoce nie muszą być też przesadnie opakowywane.

Akceptowanie naturalnych niedoskonałości

Często kupując warzywa i owoce kierujemy się przede wszystkim ich estetycznym wyglądem. Niestety, wyrazisty kolor czy błyszcząca skórka nie zawsze oznaczają większą wartość odżywczą czy zdrowotną produktu dla naszego organizmu. Wręcz przeciwnie – piękny wygląd może oznaczać, że przy produkcji były wykorzystywane środki ochrony roślin i nawozy sztuczne. Owoce i warzywa, żeby przetrwać długą podróż, czasem są zbierane jeszcze zielone. Dojrzewają dopiero na statkach, w ciężarówkach i pociągach, dzięki wykorzystaniu środków chemicznych. Tak więc, z punktu widzenia naszego zdrowia, bardziej istotne są warunki hodowli niż piękny wygląd produktów.

Opakowanie

Jeśli kupujemy owoce i warzywa na giełdzie lub w gospodarstwie, możemy zapakować je do przyniesionych przez nas toreb, worków czy siatek foliowych, które wykorzystamy znowu w przyszłości. Ale produkty, które są transportowane z odległych miejsc, są często szczelnie pakowane. Styropianowe tacki, folia czy siatki, często trafi ają do śmietnika już kilka minut po naszym powrocie z zakupów. Dobrze jest unikać zbędnych opakowań, zwłaszcza tych, które będą rozkładać się przez setki lat, i pamiętać o zabraniu na zakupy własnych torbach wielokrotnego użytku.

Warunki produkcji

Warto pytać o to, w jakich warunkach były hodowane warzywa i owoce, które kupujemy. Może się bowiem okazać, że wyprodukowanie polskiego pomidora zimą, kiedy musi on rosnąć w ogrzewanej węglem szklarni, wiąże się z większą produkcją CO2, niż przywiezienie takiego owocu z Hiszpanii, gdzie rósł pod gołym niebem. Wielka Brytania z kolei zwraca się raczej ku importowi pomidorów z Islandii, niż z Hiszpanii. W Islandii pomidory rosną w szklarniach, ale te są ogrzewane naturalną i bardzo tanią energią geotermalną. Dzięki temu, towarzyszące ich produkcji emisje CO2 są znikome. Zwłaszcza, jeśli pomidor przypłynie z Islandii statkiem (lub z innych miejsc przyjedzie pociągiem), a nie zostanie przywieziony ciężarówką, gdyż transport wodny i kolejowy wiążą się ze znacznie mniejszymi emisjami CO2 niż transport drogowy.

Rolnictwo ekologiczne

Dopiero połączenie aspektu lokalności, sezonowości (lub świeżości) i warunków produkcji pozwoli nam wybrać najzdrowszego i najbardziej przyjaznego środowisku pomidora. Te kryteria składają się na defi nicję rolnictwa ekologicznego. Zorientowani ekologicznie rolnicy minimalizują ludzkie oddziaływanie na środowisko, dążąc do możliwie naturalnego funkcjonowania systemu rolniczego. Przede wszystkim stosują takie praktyki, jak pozwalający na regenerację gleb wieloletni płodozmian. Inne cechy ekorolnictwa to:

  • radykalne ograniczenie wykorzystania chemicznych środków ochrony roślin i nawozów syntetycznych, antybiotyków dla zwierząt, sztucznych dodatków do żywności,
  • całkowita rezygnacja ze stosowania organizmów zmodyfikowanych genetycznie (GMO),
  • ograniczanie zużycia ropy i zasobów poprzez gospodarowanie w oparciu o zasoby własne (np. obornik, pasze wytwarzane w gospodarstwie),
  • dobór odmian roślin oraz ras zwierząt odpornych na choroby i dobrze zaadaptowanych do lokalnych warunków,
  • troska o dobrostan zwierząt – zagwarantowanie im dostępu do wybiegów, żywienie paszami z rolnictwa ekologicznego.

Dobrą wiadomością jest to, że w Polsce jest coraz więcej certyfi kowanych producentów ekologicznych – w 2011 roku odnotowano ponad 23 tysiące ekologicznych producentów rolnych (wzrost o ok. 14%) oraz 267 przetwórni ekologicznych.1 Przybywa specjalistycznych sklepów sprzedających produkty rolnictwa ekologicznego, pojawiają się również półki z takimi produktami w supersamach „Społem” i hipermarketach.

Alternatywy

Świadomym konsumentom coraz częściej nie wystarcza tylko sklep z eko-produktami. Na dzieleniu się odpowiedzialnością i ryzykiem polega, rozwij any na świecie od ponad 30 lat, system rolnictwa wspieranego przez społeczność (Community Assisted Agriculture – CSA) oraz spółdzielni konsumenckich. W ramach takich sieci, klienci zamawiają towar naprzód, płacąc z góry, wspólnie planują, co rolnik ma zasiać lub wyhodować (w ramach spółdzielni można zamawiać również produkty mleczne, mięso, miód czy zioła). Idea pochodzi pierwotnie z Japonii, gdzie w latach 60. matki płaciły z góry za rok rolnikom, by otrzymywać zdrowe mleko. Potem podobny system rozwinął się w USA wśród konsumentów spragnionych jedzenia bez pestycydów, a w latach 80. trafi ł do Europy. We Francji do spółdzielni konsumenckich należy ponad 250 tysięcy członków i 1,6 tysiąca gospodarstw rolnych. Mieszkańcy miast płacą z góry za plony, które będą spożywać przez 6 miesięcy, ale w zamian zyskują pewność, że to, co jedzą, jest zdrowe, świeże i produkowane z troską o Ziemię. Często też, w wielu modelach spółdzielni, konsumenci w ramach części wkładu pomagają rolnikom w pracach przy gospodarstwie, zyskując bezpośredni kontakt z ziemią i naturalnymi procesami, często wspólnie obchodzą też święta.

W swoich najlepiej zorganizowanych formach, systemy spółdzielcze w Europie i Ameryce Północnej mają: wspólnie uzgodniony przez rolników i konsumentów przejrzysty budżet wytwarzania określonej liczby produktów przez cały sezon, system wspólnego i demokratycznego ustalania cen oraz wspólnie ponoszone ryzyko i wspólnie czerpane zyski (więcej informacji: http://www.urgenci.net/index.php?lang=en). Pierwsze tego typu grupy są tworzone w Polsce (np. Małopolska Grupa Ekoproducentów „Urodzaj” przy stryszowskim Ekocentrum: http://icppc.pl/pl/index.php?id=94).

W przypadku spółdzielni konsumenckich istotną rolę w obniżeniu emisji CO2 ma też transport produktów rolnych z gospodarstwa rolnego do domowego. Najlepiej jest, jeśli jednym samochodem przewożona jest znaczna ilość produktów do kilku domów. W przeciwnym razie, może się okazać, że zużywamy więcej energii, niż wymagałoby przetransportowanie tych samych zakupów na znacznie większą odległość, ale transportem zbiorczym!

Promowaniem troski o jakość żywności i przyjaznego dla środowiska, szanującego lokalne tradycje sposobu jej wytwarzania, zajmuje się rosnący ruch Slow Food (nazwa oznaczająca powolne jedzenie wskazuje, że chodzi o przeciwieństwo pełnego pośpiechu i beztroskiego podejścia do życia i jedzenia typu fast food). W ruchu tym łączą siły lokalni producenci, restauratorzy i świadomi konsumenci, chcący zdrowej oraz wykwintnej żywności (więcej informacji: http://www.slowfood.pl/).

Ci, którzy nie mają możliwości regularnego odwiedzania giełdy czy gospodarstwa, albo wolą uniknąć dodatkowych emisji CO2, mogą zainteresować się usługą dostarczania paczek lub koszy od rolników w umówione miejsce, np. do domu, sklepu czy biura. Paczki zawierają głównie sezonowe warzywa oraz owoce i są rozwożone raz lub kilka razy w miesiącu. Dzięki takiemu systemowi, odbiorca ma pewność co do jakości jedzenia, wytwórcy nie muszą obawiać się o rynek zbytu, a ceny są niższe, bo unika się płacenia różnym pośrednikom. Serwisy pomagające nawiązać kontakt z rolnikami można znaleźć w Internecie, np. na stronie http://www.paczkaodrolnika.pl.

Kolejną alternatywą są kooperatywy spożywcze, w ramach których grupa osób robi listę zakupów owocowo-warzywnych. Raz na jakiś czas (w zależności od potrzeb i ustaleń) wyznaczone osoby z kooperatywy jadą na giełdę owocowo-warzywną lub do gospodarstwa rolnego i robią zakupy u zaufanych oraz sprawdzonych dostawców. Zakupy są rozdzielane miedzy członków kooperatywy, którzy płacą za jedzenie i za zużyte paliwo. Kooperatywa pobierając od członków marżę w wysokości ok. 10 % od sprzedaży, tworzy też własny fundusz gromadzki, którym wspiera będących w potrzebie członków lub przeznacza na aktywności propagujące ekologiczny styl życia.

Można też założyć… własny ogródek. W takim wypadku mamy najpełniejszą kontrolę nad jakością systemu produkcji. Nawet mieszkańcy miast mają szansę na uprawianie własnych warzyw i owoców, dzięki rosnącemu w siłę ruchowi ogrodów komunalnych. Nieużytkowane tereny zielone są przekształcane w działki i grządki, które za darmo lub za symboliczną opłatą są oddawane do użytku chętnym osobom. O ogród należy dbać i regularnie go doglądać, bo w przeciwnym razie przejmie go ktoś inny, kto jest bardziej do tego zmotywowany.

Jeśli nie masz możliwości opiekowania się ogrodem, zasadź przynajmniej kilka rodzajów ziół w doniczce na parapecie. Wiele ekologicznych aspektów naszej konsumpcji zawiera koncepcja śladu ekologicznego, czyli liczby hektarów potrzebnych każdego roku do tego, aby utrzymać nasz styl życia – powinien on wynosić 1,8 ha rocznie, a dla mieszkańca Polski jest to średnio 4,4 ha (swój ślad ekologiczny możesz zmierzyć tu: http://www.wwfpl.panda.org/mozesz_pomoc/dzialaj_teraz/slad_ekologiczny/, możesz też policzyć, ile CO2 wytwarzasz, korzystając z kalkulatora śladu węglowego: http://ziemianarozdrozu.pl/kalkulator).

Podsumowanie: dlaczego ważne jest kupowanie żywnosci lokalnej?

Kupowanie żywności lokalnej, zwłaszcza z ekologicznych upraw ma znaczenie na wielu płaszczyznach. Kupując lokalną żywność: 

  • omijasz szereg pośredników, dzięki czemu więcej pieniędzy trafi a bezpośrednio do rolników i hodowców,
  • wspierasz rozwój swojego regionu, pomagasz istnieć na rynku drobnym rolnikom,
  • wspierasz niezależność swojego regionu od globalnego rynku produktów spożywczych, który jest kontrolowany przez nieliczne, ale potężne koncerny międzynarodowe,
  • masz możliwość kontroli warunków produkcji żywności,
  • możesz kupować świeże produkty, które mają więcej wartości odżywczych i nie są zabezpieczane konserwantami,
  • zmniejszasz ilość żywnościokilometrów na twoim talerzu i przyczyniasz się do obniżenia emisji CO2 związanych z transportem żywności,
  • w przypadku produkcji mięsa, zwierzęta nie muszą być transportowane w ciężkich warunkach, a konsument ma możliwość sprawdzenia, w jakich warunkach są hodowane.

Jeśli kupujesz lokalną żywność z gospodarstw ekologicznych, dodatkowo wspierasz rolnictwo, które jest przyjazne środowisku naturalnemu i naszemu zdrowiu.

 

1 http://www.ij har-s.gov.pl/news/items/wstepne-dane-dotyczace-rolnictwa-ekologicznego-w-polsce-w-2011-roku.html – data ostatniej wizyty: 12.12.2012 r.

 

Autor: Piotr Bielski

 

Załączone dokumenty: 
  1. 1. Lokalna zywnosc.pdf (2MB)